W OBRONIE DOBREGO IMIENIA OJCA AUGUSTYNA PELANOWSKIEGO

Adam Czuszel OSPPE


W OBRONIE DOBREGO IMIENIA OJCA AUGUSTYNA PELANOWSKIEGO

Piszę to krótkie oświadczenie powodowany wielką wdzięcznością dla ojca Augustyna Pelanowskiego i bólem w sercu z powodu licznych oskarżeń i pomówień.

Ojciec Augustyn Pelanowski w najnowszej książce „Ocalenie” wyjaśnia swoją decyzję o exodusie z zakonu w sposób logiczny i chrześcijański (powołując się na różne podobne sytuacje w historii Kościoła). Nieprawdą jest stwierdzenie, iż poglądy ojca Augustyna stoją w jaskrawej sprzeczności z niektórymi prawdami doktryny katolickiej. Wręcz przeciwnie, trzyma się on świętego magisterium Kościoła, broni go wytrwale zarazem ukazując liczne odstępstwa od wiary i moralności, które zadomowiły się dziś w Kościele i to ci, którzy je głoszą sieją prawdziwy zamęt i zgorszenie w duszach wiernych.

Nieprawdziwe są również słowa niektórych o tym, że nie miał on zakazu głoszenia słowa. Miał. Wiem, bo od wielu lat byliśmy blisko i spędziliśmy razem pół roku w jednym klasztorze z którego odszedł na „pustynię”. Równie krzywdzące są insynuacje co do jego problemów psychicznych. Głęboka depresja – piszą niektórzy. No cóż… Chwilowe pokusy do zwątpienia, doły emocjonalne związane z wielką tęsknotą za niebem, trudności znoszenia „ziemskiego wygnania”, ból związany z kryzysem i kondycją życia zakonnego, dramatyczne realia Kościoła za panowania Franciszka – to wszystko może stanowić pokusę do rozpaczy, której jednak nigdy w nim nie zauważyłem!

Pomimo wielkiego zmagania, w ojcu Augustynie zawsze dostrzegałem silną nadzieję, nie brakowało mu pogody ducha, a ostatnie nasze miesiące wspólnie spędzone wypełniała głęboka modlitwa i trwanie przed Panem na adoracji. Pomimo trudów: niemało radości – z nikim tak się nie śmiałem jak z nim, z nikim tak się nie modliłem jak z nim.

Nie poznałem nikogo w swoim życiu kto miałby taki dar poznania serc ludzkich i oceny rzeczywistości. Moje kapłaństwo, moje życie duchowe to w ogromnej mierze owoc jego posługi jako ojca duchownego w seminarium, a potem jako przyjaciela w kapłaństwie i życiu zakonnym. Wiem, że wielu moich współbraci podpisałoby się pod tymi słowami. Sercem jestem z nim.

o. Adam Czuszel, paulin


Mnich Pauliński
ŚWIADECTWO O O. AUGUSTYNIE PELANOWSKIM

„Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę! Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki”. (Hbr 13, 7 – 8).

Słowa Autora Listu do Hebrajczyków oraz pamięć o IV przykazaniu każą mi napisać niniejsze świadectwo o kapłanie, którego szanuję jako swojego duchowego Ojca, który zrodził mnie przez głoszenie Ewangelii.

Jestem paulinem i od kilkunastu lat jestem kapłanem w Zakonie Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika. Po raz pierwszy spotkałem ojca Augustyna w nowicjacie, był naszym socjuszem, pomocnikiem ojca magistra, którym wówczas był o. Jerzy Kielech, pobożny i odważny kapłan. Właśnie w tym okresie swojego życia po raz pierwszy zobaczyłem piękno Słowa Bożego oraz Ojcowskie oblicze Boga. A wszystko dzięki posłudze wspomnianych kapłanów. Pamiętam pierwszy dzień skupienia, który był poświęcony przebaczeniu i był wprowadzeniem w głębiny Ewangelii Łukaszowej, a konkretnie w przypowieść o synu marnotrawnym (Łk 15, 11 – 32), pamiętam drugi dzień skupienia poświęcony fałszywemu obrazowi Boga, który nosimy na skutek grzechu i pamiętam trzeci dzień skupienia na temat fałszywego obrazu siebie samego… Chociaż od tamtych dni w Leśniowskim klasztorze minęło ponad 20 lat, usłyszane wówczas Słowo dalej we mnie żyje. Przypominam sobie również spacer w okolicach Czatachowy, podczas którego O. Augustyn zebranym wokół niego nowicjuszom tłumaczył przypowieść o miłosiernym samarytaninie (Łk 10, 25 – 37). Te „wędrowne katechezy” stały się dla mnie otwartą bramą do ogrodu Bożego Słowa.
Po jakimś czasie O. Augustyn ponownie towarzyszył mi będąc duchownym ojcem Seminarium w Krakowie na Skałce. Był ojcem, który dbał o to by jego dzieci były nasycone Słowem i by tego pokarmu nigdy nie zabrakło. Był niczym ewangeliczny sługa, który postawiony przez Pana miał dbać tylko o jedno – aby w wyznaczonym czasie dawać czeladzi miarkę pszenicy (Mt 24, 47).

Wielokrotnie widziałem o. Augustyna zatopionego w modlitwie i rozmyślaniu. Codziennie odmawiał cały Święty Różaniec. Niczym Nikodem miałem łaskę, aby wspólnie z Nim trwać w nocnym czuwaniu i modlić się Słowem. Nikomu innemu, ale Ojcu Augustynowi zawdzięczam swoją miłość do Pisma Świętego, do dzieł Ojców Kościoła i Nauczania Magisterium. Zawsze mnie budowała ta synteza Pisma i Tradycji, która była w Jego sercu. Począwszy od nowicjatu, przez kolejne 4 – 5 lat nie czytałem innych książek, oprócz Pisma Świętego i Ojców Kościoła. Jemu zawdzięczam wiele cennych wskazówek w takich dziedzinach jak duchowe rozeznawanie, spowiednictwo, modlitwa wstawiennicza.

Nie przeczę, że o. Augustyn jak każdy inny chrześcijanin miał i zmagał się ze swoimi słabościami, trudnościami i również grzechami. Wyrażając się językiem św. Ignacego z Loyoli, miał i czas duchowego pocieszenia jak i strapienia. Jednak zdecydowanie nie zgadzam się ze stwierdzeniem jednego z moich współbraci, który dla KAI powiedział, że Ojciec Augustyn był osobowością depresyjną.

Chcę napisać kilka słów na temat niedawnego oświadczenia naszego Zakonu w sprawie Ojca Augustyna, gdzyż ta informacja przyniosła sporo zamętu dla serc wielu wiernych, którzy obficie korzystali z posługi Ojca Pelanowskiego.

W oświadczeniu, zamieszczonym na stronie Biura Prasowego Jasnej Góry jest mowa o:

1. poglądach „stojącymi w jaskrawej sprzeczności z niektórymi prawdami doktryny katolickiej”. Jest to ewidentne oszczerstwo. W wypowiedziach Ojca Augustyna nie znalazłem żadnego poglądu, który byłby sprzeczny z prawdami wiary. Co więcej – te wypowiedzi są ukierunkowane, by ową wiarę obronić. Jeśli Kuria Generalna Zakonu Paulinów zarzuca Ojcu niezgodność głoszonych poglądów z wiarą, to niech poda konkretne przykłady tej niezgodności. A jeśli takich nie ma, to niech przeprosi za zniesławienie imienia kapłana, który broni wiary katolickiej.

2. O braku szacunku „należnym Ojcu Świętemu Franciszkowi”. To prawda, że Ojciec Augustyn krytykuje Papieża Franciszka (nie wiem jak z szacunkiem wobec jego osoby). Ale czy znajdzie się ktoś, kto by odpowiedział na tę krytykę argumentami teologicznymi? Jeśli o. Augustyn nie ma racji, to niech ktoś poda w którym miejscu się myli. Niech poda nauczanie konkretnych dokumentów Magisterium Kościoła, jeśli takie argumenty oczywiście są.

3. „zwracamy uwagę, iż o. Augustyn łamie śluby zakonne, zarówno poprzez publikacje, na które nie otrzymał zgody, jak również przez trwającą ponad 11 miesięcy samowolną nieobecność w klasztorze”. Wydaje się, że w tym miejscu oświadczenia chodzi o ślub posłuszeństwa, bo jak o. Augustyn łamie pozostałe śluby (czystości i ubóstwa)? Ale wróćmy do posłuszeństwa. Jest wiele dokumentów Kościoła, mówiących o posłuszeństwie zakonnym. Kościół naucza, kto i kiedy ma być posłusznym, ale również wspomina, kiedy jest OBOWIĄZEK BYĆ NIEPOSŁUSZNYM. Na przykład, kiedy posłuszeństwo byłoby współpracą w złym (cooperatio in malum). I o takiej sytuacji o. Augustyn kilka razy wspomniał w ostatnich swoich konferencjach, umieszczanych przez wydawnictwo „Paganini”. Przytoczę kilka przykładów z nauczania Kościoła. Otóż św. Tomasz z Akwinu poucza:

Niekiedy zaś polecenia przełożonych są sprzeczne z przykazaniami Bożymi. A więc nie we wszystkim należy słuchać przełożonych. Podwładni zaś nie podlegają przełożonym we wszystkim, lecz tylko w odniesieniu do jawnych określonych spraw i gdy takie posłuszeństwo nie sprzeciwiałoby się rozkazowi wyższej władzy” (Summa II-II, Q. 104, Art. 5).

Na innym miejscu Akwinata powiada, że posłuszeństwo względem zwierzchników obowiązuje tylko wówczas „gdy głoszą nam to co, zostawili Apostołowie” (De Veritate, Q. 14, Art. 10).

Papież Benedykt XIV w traktacie o Cnocie heroicznej stwierdza wyraźnie:

„Nie można być posłusznym przełożonemu, który nakazuje coś sprzecznego z prawem boskim”.

W jednym ze współczesnych dokumentów Posługa władzy i posłuszeństwo* czytamy, że posłuszeństwo nie zobowiązuje, kiedy „byłoby przeciwko prawu Bożemu i Konstytucjom Instytutu albo implikowało poważne i oczywiste zło” (nr 27) a pierwsze posłuszeństwo człowieka wierzącego obowiązuje wobec Słowa Bożego:

Posłuszeństwo właściwe osobie wierzącej jest z kolei przylgnięciem do Słowa, przez które Bóg objawia i udziela siebie samego, i poprzez które codziennie odnawia swoje przymierze miłości. Z tego Słowa wytryska życie, które każdego dnia przekazuje się na nowo. Stąd też od wczesnego ranka człowiek wierzący szuka żywego i trwałego kontaktu ze Słowem, które tego dnia jest głoszone, rozważając je i zachowując w sercu jako skarb; czyniąc je rdzeniem każdego czynu i podstawowym kryterium każdego wyboru. I u schyłku dnia konfrontuje się z nim, jak Symeon wielbiąc Boga za to, że mógł oglądać spełnianie się Słowa odwiecznego w małych wydarzeniach własnej codzienności (por. Łk 2,27-32) i powierzając potędze Słowa wszystko, co jeszcze pozostało do spełnienia. Istotnie, Słowo pracuje nie tylko za dnia, ale zawsze, jak uczy Pan w przypowieści o ziarnie (por. Mk 4,26-27) (nr 7).

Nie wątpię, że takie posłuszeństwo cechuje Ojca Augustyna.

W tym samym dokumencie czytamy również o sprawowaniu władzy:

„Władza jest powołana, by promować godność osoby, troszcząc się o każdego członka wspólnoty i o jego drogę rozwoju, obdarzając każdego swoim szacunkiem i pozytywnym uznaniem, żywiąc szczerą miłość do wszystkich i dyskretnie strzegąc osobistych zwierzeń” (nr 13).

… oraz:

„Władza jest powołana, by w trudnościach wzbudzać odwagę i nadzieję. Wzorem Pawła i Barnaby, którzy dodawali odwagi swoim uczniom, ucząc, że « przez wiele ucisków trzeba wejść do królestwa Bożego» (Dz 14,22), władza winna pomagać w przyjmowaniu trudności chwili obecnej, pamiętając, że one są cząstką cierpień, którymi usłana jest droga prowadząca do królestwa” (nr 13)…

I jeszcze coś:

Władza jest powołana, by zachować żywy zmysł Kościoła (“sentire cum Ecclesia”). Zadaniem władzy jest także pomoc w podtrzymywaniu żywego zmysłu wiary i jedności kościelnej (nr 13).

Modlę się o rozeznanie dla o. Augustyna, a dla swoich przełożonych proszę Boga o odwagę, aby przynajmniej zaczęto mówić o trudnościach, z którymi mierzy się Kościół.

Mnich Pauliński

http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/ccscrlife/documents/rc_con_ccscrlife_doc_20080511_autorita-obbedienza_pl.html?fbclid=IwAR2EwZspAt70HL6Mj3KllAoZ0hv6bqkKY_sy4IW3o4pB6ifYQnAYvrPPD_I

[Od MO: Świadectwo publikuję na prośbę autora. Jego tożsamość jest zweryfikowana]

Get involved!

Comments

No comments yet